Historic Grand Prix of Monaco 2026: Jazdajakmarzenie ocenia!

Oleg Fyłypczuk Avatar
Historic Grand Prix of Monaco 2026: Jazdajakmarzenie ocenia!
Historic Grand Prix of Monaco 2026 — relacja | Jazda jak marzenie
Relacje · Motorsport
RYK, ZAPACH SPALIN
I PRAWDZIWA MOTORYZACJA.
Relacja z Historic Grand Prix of Monaco 2026 — miejsca gdzie czas staje w miejscu, a silniki brzmią tak jak powinny.
Oleg Fyłypczuk 24–26 kwietnia 2026 Monaco · F1 Historyczne

Cześć, z tej strony Oleg Fyłypczuk. Jeśli śledzicie mój kanał jazdajakmarzenie, doskonale wiecie, że dla mnie motoryzacja to nie tylko cyferki w katalogu, ale przede wszystkim emocje, wibracje i historia, która sprawia, że krew krąży szybciej. Tydzień temu, od 24 do 26 kwietnia 2026 roku, miałem zaszczyt uczestniczyć w jednym z najpiękniejszych i najbardziej prestiżowych eventów motoryzacyjnych na świecie. Panie i Panowie, przed Wami 15th Grand Prix de Monaco Historique!

Zanim przejdę do detali – zapomnijcie o wszystkim, co wiecie o dzisiejszych wyścigach. Kiedy jesteś na ulicach Księstwa, a wokół Ciebie odżywa złota era motorsportu, wiesz, że trafiłeś do raju.

0
Wyścigów
0
Lat historii Maserati
0
Edycja eventu
0
Dni na torze
Dźwięk, który łamie żebra (i dobrze!)

Zacznijmy od najważniejszego. Dźwięk. Dzisiejsze bolidy Formuły 1 z ich hybrydowymi V6 brzmią przy tym jak odkurzacze na baterie… EKH, EKH. Przepraszam, chyba zakrztusiłem się ekologią.

W Monako auta z epoki były tak głośne, że zatyczki do uszu to była absolutna konieczność, a nie opcja. Wibracje z klasycznych, 3-litrowych V8 Ford Cosworth DFV czuć było dosłownie w klatce piersiowej. Organizator, słynny Automobile Club de Monaco, dopuścił w tym roku do rywalizacji w klasie G potwory z ery Turbo z lat 1981–1985. Usłyszeć ten świst i ryk, kiedy historyczne bolidy mijają słynny Hotel de Paris, to przeżycie, którego nie da się opisać słowami na żadnym wideo. To po prostu trzeba przeżyć na własnej skórze.

„Usłyszeć ten świst i ryk, kiedy historyczne bolidy mijają słynny Hotel de Paris, to przeżycie, którego nie da się opisać słowami na żadnym wideo. To po prostu trzeba przeżyć na własnej skórze.”
Maszyny i rocznice — historia na wyciągnięcie ręki

Ten event to genialny wehikuł czasu. Mieliśmy tu aż osiem różnych wyścigów. Od przepięknych, przedwojennych Bugatti (modele 35, 37 i 51) po złote czasy F1. Spacerując wokół padoku Historic Grand Prix of Monaco, mogłem z bliska podziwiać, jak zespoły mechaników w pocie czoła reanimują i pieszczą te mechaniczne dzieła sztuki.

Ale to, co w tym roku absolutnie rozwaliło system, to prawdziwy festiwal okrągłych rocznic. Kliknij każdą żeby dowiedzieć się więcej:

Okrągłe rocznice — kliknij żeby rozwinąć
100 lat
1926
Debiut Maserati w wyścigach
Patrzenie na piękne, narowiste włoskie maszyny w klasach A1 i A2 to było coś niesamowitego. Mówimy tu o takich legendach jak Maserati 250F — Stirling Moss wygrał nim w Monaco w 1956, Juan-Manuel Fangio rok później.
↓ rozwiń
80 lat
1946
Pierwszy samochód Amédée Gordiniego
Zobaczyć te francuskie wyścigówki pędzące przez ciasny zakręt Sainte Devote, wiedząc że ich ostatni oficjalny występ w mistrzostwach miał miejsce dokładnie 70 lat temu na Monzy, to był prawdziwy zaszczyt.
↓ rozwiń
60 lat
1966
Debiut McLarena — nowe przepisy 3L
Sam Bruce McLaren, założyciel zespołu i zwycięzca z Monako z 1962 roku, poprowadził wtedy swój bolid. Dziś McLaren prowadzony przez Zaka Browna to potęga F1 — ale początki były właśnie tu.
↓ rozwiń
50 lat
1976
Ligier jako pełnoprawny producent bolidów
JS5 napędzany potwornym V12 od Matry, za kierownicą Jacques Laffite. Ten dźwięk na prostej to brutalność w najczystszej postaci. Guy Ligier zadebiutował w F1 już w 1966 — za kierownicą Coopera z silnikiem V12 od… Maserati.
↓ rozwiń
30 lat
1996
Zwycięstwo Oliviera Panisa w deszczu
Jedyne powojenne zwycięstwo francuskiego auta na tych ulicach. Szalony deszczowy wyścig który przeszedł do historii motorsportu — Panis w bolidzie Ligiera, gdy połowa stawki wypadła z toru.
↓ rozwiń

Wyobraźcie sobie, że równo 100 lat temu, w 1926 roku, Maserati zadebiutowało w wyścigach! Patrzenie na te piękne, narowiste włoskie maszyny w klasach A1 i A2 to było coś niesamowitego. Mówimy tu o takich legendach jak Maserati 250F. Dokładnie 70 lat temu (w 1956!) Stirling Moss wygrał nim tutaj wyścig, a rok później za kierownicą tego samego modelu szalał Juan-Manuel Fangio. Obok nich na torze ryczały przedwojenne 4CL oraz modele takie jak A6GCM czy 300S. Czysta mechaniczna poezja.

Ale to nie koniec. Minęło 80 lat (1946) odkąd legendarny Amédée Gordini wypuścił swój pierwszy samochód. Zobaczyć te francuskie wyścigówki pędzące przez ciasny zakręt Sainte Devote, wiedząc, że ich ostatni oficjalny występ w mistrzostwach miał miejsce dokładnie 70 lat temu na Monzy, to był prawdziwy zaszczyt.

A co powiecie na lata 60. i 70.? Równo 60 lat temu (1966) weszły w życie przepisy o 3-litrowych silnikach bez doładowania, co pozwoliło na debiut marce McLaren. Sam Bruce McLaren, założyciel zespołu i zwycięzca z Monako z 1962 roku (w Cooper-Climax), poprowadził wtedy swój bolid. Dzisiaj McLaren, prowadzony przez Zaka Browna, to potęga w nowoczesnej F1, ale zobaczyć początki tej ekipy na żywo… ciary!

I wreszcie Ligier. To jest historia, o której muszę Wam opowiedzieć z detalami. W 1966 roku Guy Ligier zadebiutował w Formule 1 za kierownicą Coopera napędzanego silnikiem V12 od… Maserati. Dziesięć lat później, czyli równo 50 lat temu (1976), Ligier wszedł do gry jako pełnoprawny producent bolidów. Przywieźli wtedy model JS5 napędzany potwornym, ryczącym francuskim silnikiem V12 od Matry, a za kierownicą usiadł Jacques Laffite. Ten dźwięk na prostej to brutalność w najczystszej postaci. A na dokładkę, w tym roku świętowaliśmy 30-lecie (1996) legendarnego, szalonego w deszczu zwycięstwa Oliviera Panisa w bolidzie Ligiera. To jedyne powojenne zwycięstwo francuskiego auta na tych ulicach!

Legenda obok legendy w padoku

Historic Grand Prix of Monaco to jednak nie tylko maszyny, to też ludzie. Organizacja jest dopięta na ostatni guzik. Odwracasz się, by wziąć espresso, a obok uśmiecha się Fernando Alonso, z którym uciąłem krótką pogawędkę. Kawałek dalej przechadza się Jacky Ickx. Ale to jest Monako – tutaj motorsport miesza się z wielkim światem. W tłumie VIP-ów mignęli mi Paul Pogba i Bradley Cooper, którzy z wypiekami na twarzy chłonęli atmosferę. Kiedy patrzysz na te słynne ulice wypełnione takimi osobistościami, dociera do ciebie ranga tego wydarzenia.

Kiedy kolejna edycja? Zapiszcie tę datę!

Jeśli po tej relacji na blogu i moich filmach na jazdajakmarzenie czujecie, że musicie tam być (a gwarantuję, że musicie), mam dla Was dobre wieści. Kolejna, szesnasta edycja imprezy odbędzie się za dwa lata.

Zapiszcie sobie w kalendarzach: kwiecień 2028. Warto już teraz pomyśleć o biletach i planowaniu wyjazdu na ten legendarny weekend. Hotele znikają w mgnieniu oka.

Ja, Oleg Fyłypczuk, na pewno tam będę, by znów relacjonować dla Was Grand Prix Monako w tym klasycznym, surowym, głośnym i pachnącym benzyną wydaniu.

Do zobaczenia na torze! Śledźcie jazdajakmarzenie, bo wkrótce wrzucam pełen materiał wideo z tego weekendu!

MonacoHistoric GPMotorsport F1 HistoryczneMaseratiLigier McLarenRelacje