Mercedes-AMG GT 63 Electric — świetne auto, którego nikt nie zamawiał
Ponad tysiąc koni, elektryczny napęd, sztuczny dźwięk silnika pożyczony z AMG GT R. I pytanie, które AMG stara się przemilczeć: czy ktokolwiek tego naprawdę chciał?
Mercedes-AMG GT 63 4-Door Electric — fot. Mercedes-AMG
AMG bez silnika spalinowego. Poważnie?
AMG przez dekady było marką, która istniała z jednego powodu: robić silniki, które budzą sąsiadów o szóstej rano i sprawiają, że policjanci patrzą w bok. Każde AMG miało coś, czego nie da się zastąpić algorytmem — dźwięk, wibrację, ten głupi uśmiech za kierownicą, który pojawia się zanim zdążysz pomyśleć. Elektryczny AMG to jak kawiarnia bez kawy. Technicznie działająca, ale po co?
Tysiąc koni i… sztuczny dźwięk
Nowy GT 63 4-Door dysponuje 1153 KM i robi 0-100 km/h w 2,4 sekundy. To liczby, które robią wrażenie na papierze. Problem w tym, że jedynym dźwiękiem w kabinie jest syntezator — sample z AMG GT R odtwarzane przez głośniki, zsynchronizowane z gazem. Sztuczny dźwięk silnika w aucie z logo AMG. Żeby to do siebie nie dopuścić, trzeba to napisać dwa razy.
Jasne, YASA to ciekawa technologia. Osiowe silniki elektryczne, lżejsze i mocniejsze od konwencjonalnych, te same co w Lamborghini Temerario i Ferrari 296. Problem w tym, że Lambo i Ferrari mają przy tym jeszcze silnik spalinowy. AMG zdecydowało się pójść na całość w stronę elektryczną i zabrało przy tym wszystko co czyniło te auta wyjątkowymi.
Race Engineer, dziewięć trybów trakcji i virtual wheelbase
Żeby zrekompensować brak emocji, AMG zapakowało do tego auta system “Race Engineer” z trzema pokrętłami: czułość gazu, wirtualny rozstaw osi i dziewięciostopniowa kontrola trakcji. Brzmi jak symulator. Bo właściwie nim jest — tyle że za pewnie ponad 200 tysięcy euro. Zamiast uczyć kierowcę jeździć, Race Engineer robi to za niego. To nie postęp, to substytut.
Wygląda jak co?
Design jest… bezpieczny. Ponad pięć metrów długości, prawie dwa metry szerokości, tylne światła w kształcie gwiazd i wielki, pionowy grill. Masywne, monumentalne, bez konkretnego charakteru. Patrząc z tyłu Top Gear wspomina Ferrari 458 Speciale — szczerze, to dość desperackie skojarzenie. Jeśli musisz tłumaczyć dlaczego coś wygląda ciekawie, to zazwyczaj nie wygląda.
Podsumowanie: technicznie imponujące, emocjonalnie puste
Nikt nie twierdzi, że Mercedes-AMG GT 63 Electric to zły samochód. To świetny samochód — po prostu nie powinien nazywać się AMG. AMG to było coś konkretnego. Konkretny hałas, konkretna filozofia, konkretny charakter. To wszystko zniknęło razem z silnikiem spalinowym, a żaden system Race Engineer ani żaden syntezator dźwięku tego nie zastąpi.
Klienci AMG przez lata kupowali emocje. Nikt z nich nie zamówił oprogramowania, które emocje symuluje.
Leave a Reply