



Jest taki rodzaj samochodów, przy których przestajesz mówić i zaczynasz po prostu patrzeć. Kimera EVO38 to właśnie taki samochód. Włoska manufaktura, która przywróciła do życia ducha legendy Lancia Stratos, właśnie poinformowała o nowej, limitowanej edycji swojego flagowca – Collezione Martini. I nie jest to kosmetyczny facelifting. To solidny update, który boli w portfelu i cieszy oczy.
Bazowy silnik EVO38 to 2,1-litrowa jednostka z doładowaniem mechanicznym i turbem jednocześnie – prosto z EVO37, który już był znakomity. W wersji Collezione Martini dostaje ona możliwość zasilania paliwem E85 (85% etanol) oraz dodatkowy intercooler z wtryskiem zimnej wody pod wysokim ciśnieniem. Brzmi jak lista życzeń inżyniera wyścigowego? Bo właśnie tak to zostało zaprojektowane.
Efekt? Moc wzrosła z 600 do 640 KM, moment obrotowy skoczył do 700 Nm, a obroty redline podniesiono o 500 obr./min – do 8200 rpm. To liczby, które robią wrażenie nawet na papierze. W rzeczywistości muszą brzmieć tak, że sąsiedzi zadzwonią po policję.
Co ważne – Kimera jest z tego silnika tak dumna, że celowo odsłoniła go z tyłu. Żadnego zakrycia. Po prostu: masz patrzeć i wiedzieć, co tam pracuje.
Nowe wloty powietrza na przedniej masce poprawiają chłodzenie zarówno silnika, jak i – uwaga – amortyzatorów. To poziom myślenia inżynieryjnego, który zwykle zarezerwowany jest dla samochodów wyścigowych klasy LMH. Ceramiczny układ wydechowy radzi sobie z tym, co Kimera nazywa „ekstremalnymi temperaturami”. Przy 8200 rpm na E85 – wierzę im na słowo.
Do tego: koła centralnie mocowane (centrelock), odkryte włókno węglowe w wielu miejscach nadwozia i charakterystyczny zestaw lamp rajdowych z przodu. Ten ostatni detal to ukłon w stronę Stratos HF – i jest przepiękny.
Barwy? Pearl White, Vermouth Red i Dry Green. Trzy kolory rodem ze świata Martini Racing – z czasów, gdy Lancia dominowała w rajdach WRC i każdy zjazd kończyła oklaskami całego padoku. Kimera dokładnie wie, co robi.
Kimera nie podała dokładnej liczby wyprodukowanych sztuk – powiedziała jedynie, że jest ona „vanishingly limited”, czyli znikomo mała. A skoro już dwie trzecie produkcji znalazło właścicieli, to znaczy że albo bardzo szybko zadziałałeś, albo właśnie przegapiłeś. Cena wyjściowa: 1,15 miliona euro.
Dla porównania – kupujesz za to mniej więcej dwa Ferrari Roma, trzy Porsche 911 GT3 RS lub jedno mieszkanie w centrum Warszawy i całą resztę na paliwo. Kimera jednak ma coś, czego żadne z wymienionych nie ma: duszę. I to w dosłownym sensie – każde EVO38 jest ręcznie składane, każde jest inne, a każde nawiązuje do jednego z największych samochodów rajdowych w historii.
Kimera może sobie pozwolić na takie zdania. Przy EVO38 Collezione Martini trudno się z nimi nie zgodzić.
