Audi Nuvolari — witaj z powrotem, Audi. Tęskniliśmy.
Audi wraca na tor wyścigowy po raz pierwszy od lat 30. i żeby uczcić ten fakt odpowiednio — buduje supercar za ponad 2,5 mln zł, z V8 kręcącym do 10 000 obr/min i mocą 1001 KM. Nie jest ich za dużo — tylko 499 sztuk. I nagle znowu warto rozmawiać o Audi.
Skąd nazwa?
Tazio Nuvolari — jeden z najlepszych kierowców wyścigowych w historii, pilot Auto Union Type D z superładowanym V12 w latach 30. Audi właśnie wraca do F1 po raz pierwszy od tamtej epoki i postanowiło spiąć te dwie rzeczy razem: historię i przyszłość. Efekt? Premiera na wieczór przed Grand Prix Monaco. Jedno miejsce gdzie Audi potrafi robić wrażenie bez słowa komentarza.
V8 do 10 000 obr/min. Spokojnie, przeczytaj jeszcze raz.
Sercem Nuvolari jest 4.0-litrowe biturbo V8 produkujące 800 KM i kręcące się do 10 000 obr/min. Żeby to w ogóle było możliwe — tytanowe korbowody, skrócony skok tłoka i masa inżynierskiej magii, której nie będę tutaj udawać że rozumiem w całości. Do tego trzy silniki elektryczne YASA po 150 KM każdy — jeden między silnikiem a skrzynią, dwa z przodu na każde koło osobno. W sumie system daje 1001 KM. Nie 1000. 1001. Ktoś w Audi jest dokładny.
Karoseria w całości z włókna węglowego — fot. Audi AG
Liczby, przy których robi się nerwowo
0-200 km/h w 6,8 sekundy. Dla porównania: Porsche 918, jeden z pierwszych hybrydowych hipersportów na świecie, potrzebował na to 9 sekund. Nuvolari robi to o 2,2 sekundy szybciej. Napędza go technologia zapożyczona od kuzynostwa — bo silniki elektryczne YASA to dokładnie te same jednostki co w Lamborghini Temerario. Ale Audi przekalibrował wszystko pod inny charakter: więcej momentu obrotowego w dolnym zakresie, bardziej torque-rich delivery jak mówią inżynierowie.
Wygląda jak rzeźba, nie jak supercar
Projektant Massimo Frascella, nowy szef designu Audi, poszedł dokładnie odwrotną drogą niż robi to 90% branży supercar. Zamiast dziur, krawędzi, skrzydełek i agresji — minimalizm. Zwarte bryły, czyste linie, niemal żadnych ozdób. Karoseria w całości z węglowego prepregu — tego samego co w F1, wytwarzanego w autoklawie. Stąd ten spokój i napięcie powierzchni jednocześnie.
Kratownice wlotów powietrza i tylna krata — frezowane aluminium. Nie tłoczony plastik, nie grill z katalogu, ale bloki aluminium precyzyjnie ukształtowane pod konkretny przepływ powietrza. Ośmiu radiatorom chłodzącym trzeba jakoś dostarczyć powietrze przez karoserię bez otworów. Dostali je.
Wnętrze Nuvolari — beżowa tkanina jako ukłon w stronę Auto Union z lat 30.
Wnętrze, które mówi coś ciekawego
Fotel w beżowej tkaninie. W supercarze za 2,5 mln zł. Celowo — to nawiązanie do samochodów Auto Union z lat 30., gdzie beżowy materiał był standardem w kokpicie. Ktoś w Audi naprawdę odrobił lekcje z historii i nie bał się tego zrobić. Reszta wnętrza to dobre aluminium, dotykowy ekran zawieszony nad konsolą i tradycyjny, okrągły wskaźnik obrotomierza. Żadnych zbędnych ekranów.
„Trzydziestu ludzi przez rok. Kilka dni od pomysłu do zaakceptowanego szkicu. Homologacja przed EU7. I coś, przy czym Audi znowu brzmi jak marka która ma coś do powiedzenia.”
Podsumowanie: nareszcie
Przez ostatnie lata Audi traciło coraz bardziej to co je definiowało. Kolejne SUV-y, kolejne kompromisy, coraz mniej powodu żeby w ogóle zwracać na nie uwagę jeśli jesteś pasjonatem. Nuvolari to twarda odpowiedź. Nie na każdego — bo 499 sztuk i 2,5 mln zł robi swoje — ale jako sygnał do reszty linii modelowej to jest dokładnie to czego Audi potrzebowało.
Spyder? CEO Döllner zapytany wprost czy będzie powiedział tylko: “nie 499 sztuk”. Z uśmiechem. Czytajcie między wierszami.
Premiera Audi Nuvolari — Monaco, 4 czerwca 2026.





Leave a Reply